Laudato si

32 uwagi do wpisu “Laudato si”

  1. Nie przeczytałam papieskiej encykliki. Nie będę więc ani bronić, ani krytykować dokumentu, chociaż wypowiedzi publicystów na stronie „Gościa Niedzielnego” sugerują, że jest to ważny i mądry dokument i odnoszą się do autora z szacunkiem. Napomnę jednak autora bloga, że publiczne ośmieszanie następcy Piotra (Facebook) i oferowanie korepetycji jest nie do przyjęcia i gorszące tym bardziej, że autor jest księdzem. Zastanawiam się jaka byłaby reakcja przełożonych księdza gdyby ksiądz głosił takie kazanie w niedzielę. Czy to służy jedności Kościoła? Czy można o kimkolwiek mówić źle i ośmieszać? Czy to jest głoszenie Chrystusa?

    1. To może dobrze byłoby się udać do Watykanu i tak jak Paweł otwarcie porozmawiać/ napomnieć papieża Franciszka. Nie sądzę, aby Paweł napominając Piotra ośmieszył go publicznie. Ten sam Paweł pisał w liście do Filipian byśmy w pokorze oceniali jedni drugich za wyżej stojących od siebie i pragnął jednego ducha dla całego kościoła. Nie mylmy napominania z krytykanctwem, które dzieli Kościół i GORSZY wiernych. Nie będzie jedności jeśli kapłani będą sugerować, że papież jest Antychrystem (tak odczytuję ostatni mem na końcu artykułu, chociaż mam nadzieję, że nie jest to świadomą intencją autora ).
      Proszę też rozważyć przykład ks. Sopoćko, który w duchu posłuszeństwa zdjął obraz Chrystusa Miłosiernego ze ściany w swoim pokoju, gdy przełożeni zabronili rozpowszechniać kult miłosierdzia i obraz. Nie powiedział ani jednego złego słowa na nich. To jest właśnie miłość do Matki Kościoła. Tym powinniśmy się kierować. Pozdrawiam i życzę Światła i Mądrości Ducha Świętego, tak różnej od naszej ludzkiej. Na szczęście.

  2. Jestem przerażona tym spotem reklamującym(że tak napiszę) Encyklikę.Zalatuje mi tu jogą i wschodnimi sztukami walki.Poczekam na dalsze owoce Franciszka.

  3. Paweł raczej zrobił to publicznie i to co najmniej w podwójnym znaczeniu skoro każdy kto od 2000 lat weźmie do rąk list do Galatów (przypominam, że jest to list do wspólnoty) i może przeczytać, że ktoś upomniał publicznie Głowę Kościoła.

    1. Proszę księdza nie chodzi o publicznie. Tu chodzi sposób. Nie chodzi o to by nie upominać. Myślę,że ksiądz nie rozumie mnie. Trudno. Taka krytyka prowadzi do zamętu. Przeciętny Kowalski zniechęci się do Kościoła, w którym będą waśnie i niezgoda.Nie będzie wiedział kogo słuchać. Trzeba głosić Dobrą Nowinę a nie siać zamęt i nastawiać negatywnie ludzi do papieża. Nie mamy nikogo osądzać. Chrystus Jest Księciem Pokoju a nie podziału. Jego Duch Jednoczy. Jeśli widzimy,że ktoś błądzi to módlmy się za niego a nie trąbmy wszystkim o jego „winach” tak jakbyśmy mieli monopol na rację. Jeśli ksiądz jako kapłan będzie głosił Ewangelię, świadczył o Chrystusie i służył jak Chrystus, to świat się nie zawali z powodu, niezbyt dobrej wg. księdza encykliki. Ale jeśli wśród księży będzie jątrzenie i niezgoda to nie przyniesie dobrych owoców. I tu jest pies pogrzebany.

  4. Szczerze jestem zdziwiony Pani wizją.
    „Pro­szę księ­dza nie cho­dzi o publicz­nie. Tu cho­dzi spo­sób”. Podczas, gdy napisała Pani w poprzednim miejscu „To może dobrze byłoby się udać do Waty­kanu i tak jak Paweł otwar­cie porozmawiać/?napo­mnieć papieża Fran­ciszka. Nie sądzę, aby Paweł napo­mi­na­jąc Pio­tra ośmie­szył go publicz­nie”. A taki św. Paweł do Galtaów pisał m. in. „O, nierozumni Galaci”. W oryginale jest po prostu „głupi”. Natomiast co do spotkania z papieżem, to może gdybym był aktywistą gejowskim, to może miałbym szansę.
    http://chnnews.pl/index.php/pl/europa/item/1527-kontrowersyjny-gest-papieza-franciszka-progejowski-ksiadz-nie-mogl-w-to-uwierzyc.html
    „Prze­ciętny Kowal­ski znie­chęci się do Kościoła, w któ­rym będą waśnie i niezgoda”. Gdyby to była prawda, to już na etapie apostołów Kościół by się rozpadł.
    „Chry­stus Jest Księ­ciem Pokoju a nie podziału”. Serio? „Nie sądźcie, że przyszedłem pokój przynieść na ziemię. Nie przyszedłem przynieść pokoju, ale miecz. Bo przyszedłem poróżnić syna z jego ojcem…”

    1. Chrystus napomina a nie sieje nienawiść ( faryzeusze nie mieli z nim lekko, ale o ile wiem żadnego nie nazwał z imienia). Potępia grzech a nie człowieka, bo wie, że prochem jesteśmy a nasze serca są zranione przez grzech pierworodny i jesteśmy grzeszni. Marię Magdalenę uratował przed śmiercią, choć była jawnogrzesznicą. Na krzyżu nam przebaczył. Wszystkim. Mnie,Papieżowi Franciszkowi, Księdzu.
      Podział, w rzeczy samej, następuje w rodzinach, i nie tylko, gdy ktoś nawraca się i radykalnie idzie za Jezusem a inni tego nie pojmują.
      Jeśli nie mam najlepszego zdania o moim szefie to staram się by szkodliwa mowa nie wychodziła z moich ust i aby okazywać szacunek ( „w okazywaniu czci jedni drugich wyprzedzajcie” pisał do Rzymian św. Paweł.) I tego też mogę chyba oczekiwać od duszpasterzy. Proszę przeczytać komentarz Pani Moniki – wyraża swoje zdanie i troskę, ale jest wolna od złośliwości. Na tym skończę. Duch Święty lepiej się tą sprawą zajmie. Niech Bóg Księdzu błogosławi.

  5. Bardzo szanuję Papieża Franciszka. To dobry człowiek. Ale jako Głowa Kościoła katolickiego mógłby/powinien sprawy ekologii zostawić ekologom i osobom, którzy się bardziej znają niż on. Może bierze przykład ze św Franciszka, swojego Patrona, którego imię przybrał. Ale trzeba pamiętać, że św Franciszek był/jest tylko jeden. I nic tego nie zmieni.
    A Papież, Głowa Kościoła mógłby/powinien zająć się sprawami Pana Boga. Nie mówię, że tego nie robi, ale jakoś nie słyszałam, żeby zajął stanowcze stanowisko np. w sprawie Chrześcijan prześladowanych w Syrii i nie tylko. Jeśli się mylę, jeśli zajął, bardzo proszę mnie sprostować.
    M.in. takimi sprawami powinien zajmować się Papież.

  6. Trudno mi się wypowiadać na tematy, na których się nie znam (tu się zgadzam z Moniką – pozdrawiam Cię serdecznie 🙂 ) Jednak nie mnie mówić, czym się ma zajmować Papież, i w jakim zakresie, choć czasem tak mi trudno powstrzymać się od oceniania innych (oj, nie raz temat „konfesjonałowy” 😀 ) Spot dotyczący encykliki koszmarny, mnie nie zachęcił do zapoznania się. Edyto, zgadzam się z Tobą, że się trzeba więcej modlić, mniej mówić, modlić się za siebie nawzajem, za tych, którzy błądzą, i za Tych, którzy idą prawą drogą, żeby nie zbłądzili. My, modląc się na różańcu, pomagamy Jej zwyciężyć. Módlcie się, módlcie się, módlcie się – błaga Maryja w Medjugorie. I jeszcze prosi – módlcie się za moich umiłowanych synów, kapłanów. To ja wracam do tematu wciąż nieutworzonej Margaretki za Ks. Tomasza – brakuje wciąż 2 osób do stałej modlitwy (środa i czwartek) . Pisałam o tym ostatnio pod koniec marca, a teraz ponownie zapraszam! Jeszcze dwie osoby! Tylu nas dyskutuje, a do kilkuminutowej modlitwy 1x w tygodniu brak chętnych??? Pozdrawiam wszystkich dyskutujących., Ewa

    1. Ewo Mario, proszę mnie „uświadomić „co do tej margaretki. Chodzi o dziesiątkę rożańca jak sądzę. Czy jest to jakaś konkretna tajemnica do rozważenia?

  7. No i ja też zostałam upomniana za to, że mówię Papieżowi czym powinien się zajmować 🙂 Przyjmuję to upomnienie z pokorą. Śpieszę jednak donieść, że ja nie mówię. Raczej sugeruję. Ufam, że Papież jako Sługa sług Bożych przyjąłby tę sugestię ze zrozumieniem i troską. A, że Papież powinien zająć stanowisko w sprawie mordowanych /zarzynanych, jak napisał ks Tomasz/ w Syrii Chrześcijan to chyba oczywiste… Przecież jak się widzi to co tam się dzieje, włosy dęba stają… i serce boli, krwawi…

    Pozdrawiam Cię Ewo serdecznie! 🙂

  8. Moniko, ja Ciebie nie upomniałam, wręcz odwrotnie, poparłam słowa Twojego pierwszego wpisu. Człowiek nie jest w stanie wiedzieć wszystkiego, a ma taką cechę,że musi się wypowiadać na każdy temat, jakby był co najmniej docentem z danej dziedziny (vide nasi rządzący, albo ludzie czerpiący wiedzę o leczeniu z reklam telewizyjnych 😉 ) Myślę, że Papież ma swoich doradców z różnych dziedzin, choć ostateczne decyzje pewnie podejmuje sam. Nie wiem też, czy i dlaczego Papież nie zajmuje stanowiska wobec mordowanych chrześcijan, nie tylko w Syrii przecież. Nie wszystkie wypowiedzi Papieża śledzę. Wiem jedno, Ty zresztą też! My się możemy tylko modlić i Jej pozostawić resztę. Nie będę tu przytaczać wszystkich cudów różańcowych, myślę, że na tym forum są one dobrze znane. Ale wiem, że my Polacy lubimy dyskutować, ale brakuje nam pewnej systematyczności, np systematycznej modlitwy. Tak sobie myślę, że obecny Prezydent Elekt to efekt wielkiej modlitwy całej Polski (no, prawie całej 😉 ) , obyśmy nie spoczęli na laurach. Za Papieża też się modlą ludzie całego świata, w samej Polsce jest wiele Róż różańcowych, ale to Głowa Kościoła, więc atak na niego jest zwielokrotniony i tej modlitwy nigdy za dużo. Lubię chodzić do Sanktuarium Matki Bożej Łaskawej na Starym Mieście. Tam Maryja trzyma w rękach strzały gniewu Bożego. i tak patrząc na nią, przypominam sobie, jak Mojżesz walczył z Amalekitami, i gdy mu ręce drętwiały, to mu je podtrzymywano, żeby ich nie opuścił. A my naszymi paciorkami różańcowymi pomagamy JEJ, żeby nie wypuściła tych strzał. Oby Jej ręce nie zdrętwiały…
    Edyto, Margaretka to systematyczna modlitwa 7 osób za konkretnego kapłana, każda osoba w inny dzień. Modlitwę można sobie wybrać, np dziesiątek różańca, koronkę miłosierdzia, albo koronkę pokoju ( to dla tych, którzy byli w Medjugoriu i modlą się tą koronką) Nie ważne, jaka modlitwa, ważna systematyczność i to do końca życia (no, dla opornych proponuję 30 lat 😀 ) Pisałam już o tym kilka razy, więc nie chcę powtarzać, ostatnio w jeden z ostatnich dni marca. Można też znaleźć informacje na stronie internetowej. Wpisz: Apostolat Margaretka. Nie radzę długiej modlitwy, np całego różańca, bo można szybko się zniechęcić. A tu nie chodzi o długość, tylko systematyczność. Ja się modlę za 10 kapłanów systematycznie, oczywiście modlę się także za kapłanów poza Margaretką, bo na nich, poza rodziną, jest przypuszczony obecnie największy atak wiecznego nieprzyjaciela!
    Niestety, a może to dobrze, muszę wyjść. 😉 Kończę więc
    Króluj nam, Chryste! Ave Maryja
    Pozdrawiam wszystkich, którzy mają do mnie cierpliwość :-D, Ewa

  9. Taka myśl, że dzisiejszy klimat jest taki nieuporządkowany, jaki staje się świat w swych duszach. Wydarzenia klimatyczne są jakby odzwierciedleniem naszego postępowania i oddalania się od Prawdy Bożej. Bóg w całej swej doskonałości widział dzisiejsze nasze odstępstwo i na ten czas przemyślał taki, a nie inny klimat, który ma nas obudzić i ostrzec. Mówienie w Kościele o ekologii, to usypianie dusz i zmienianie myślenia na te oczywiste znaki. Owszem, każdy z nas powinien zadbać o Ziemię, ale jeśli nie dbamy o siebie, o swoje dusze, to i o Planetę na której żyjemy, nie zadbamy, oczywiste. Co więcej, cała myśl ekologii wpajana nam we wszystkich możliwych mediach i stron nie ukazuje istoty problemu, tylko skutki, a dla wierzącego katolika jest bez sensu, bo człowiek unicestwił w łonach matek miliony jak nie już miliardy istnień ludzkich, które by zaludniły ziemię, jak i ich potomstwo. Więc pytam, czy gdybyśmy żyjąc z Bogiem nie zabilibyśmy tych niewinnych istnień ludzkich, one zanieczyściłyby klimat ziemski tak, że żyło by się dziś trudniej czy wręcz stanęlibyśmy na krawędzi istnienia?
    Żeby matka mogła podjąć decyzję o zabiciu swojego dziecka, musi zostać zmienione jej myślenie na tak atrakcyjne wyobrażenie „boga”, dla którego ta ofiara będzie miła. Prawda o Bogu Trójjedynym nigdy nie dopuściłaby, aby matka przekroczyła przykazanie Boże: nie zabijaj, czy głębiej nie morduj.
    Proszę włączcie łącze (jak WIFI) rozumowe z nieskończoną Mądrością Boga Wszechmocnego i Niezmiennego.
    Jeżeli jedna bombka z arsenału od A do N zostanie użyta gdziekolwiek, załamie całą „troskę” ekologów (tymi co tą myślą kierują nami) i zmieni myślenie ludzkie, budząc wielu, ale to już będzie późno, o ile nie za późno, by odwrócić proces już widocznej zagłady.
    Dbając o Łaskę Boga poprzez udoskonalanie duszy, dbasz o siebie i o każdego bliźniego łącznie z Ziemią i wszelakim stworzeniem.

  10. Muszę sama siebie sprostować. Wpisując w Google „papież o zabijanych chrześcijanach w Syrii” wyskakuje dużo wypowiedzi Papieża na ten temat. Proszę sprawdzić.

  11. Wszystko to prawda. Ten pontyfikat coraz bardziej oddaje sens objawień maryjnych na temat przyszłości Kościoła. Schizma będzie nieunikniona po tegorocznym synodzie. Nie wystarczy mieć rację. Trzeba mieć jakiś plan działania. Tacy jak ksiądz zostaną bez skrupułów wyrzuceni poza stan duchowny, prosto na ulicę. Ma ksiądz gdzie się podziać ?

  12. Droga @Ewa Maria
    Wielkie ukłony w Twoim kierunku za Twoje modlitwy za kapłanów.
    W odpowiedzi na Twoją propozycję nowej Margaretki i trudności w jej utworzeniu z braku osób, chcę podpowiedzieć Ci inną ewentualność, otóż wystarczy jedna osoba do omadlania kapłana, – w ramach DDAK
    zachęcam i pozdrawiam

  13. Do M: oczywiście, wiem o tym, ale 7 osób to pewnego rodzaju wspólnota, modląca się razem, choć w tym wypadku, nie znająca się. Tu od początku zgłosiło się 5 osób i brakuje jeszcze dwóch. Myślę, że zaglądają tu głównie młodzi, dla których określenie „do końca życia” równa się „do nieskończoności” 😀 Niektórzy mają problem, co się stanie, jak zapomną. Nic się nie stanie, choć lepiej nie zapominać oczywiście 😉 Taka modlitwa to duża ochrona dla kapłana, taki duchowy program antywirusowy 😀 Są kapłani mający po kilka Margaretek, wierzę, że dla Księdza Tomasza powstanie też niejedna. A swoją drogą, komuś zależy, żeby nie powstała. Pozdrawiam Cię serdecznie, M i wszystkich czytających :-), Ewa

    1. Droga Ewo
      nie do końca rozumiem dlaczego tak zależy Ci na tym, aby to była wspólnota, przecież lepiej kiedy nawet jedna osoba podejmie takie zobowiązanie nawet choćby na rok, aniżeli wcale, nikt. To dla kapłana już jest bardzo dużo. zachęcam Cię jeszcze raz, bo czekając na komplet osób może faktycznie nie dojść do utworzenia tej margaretki, zwłaszcza, że osoby, które miałyby ją tworzyć nie znają się, i w takim razie Ksiądz nie będzie miał żadnej ochrony 🙁 a widzę, że sprawa jest pilna

  14. Droga Ewo
    W związku z tym, że łączy nas ten sam dar modlitwy za kapłanów, mam prośbę do Ciebie. Chcę prosić Cię o radę. Ja mam pod opieką modlitewną 6 kapłanów, ale choć wcale nie jestem już taka młoda 🙂 i nie uważam, że do końca życia to taka znowu nieskończoność 🙂 to moje adopcje wszystkie są terminowe, bo przez ostatnie lata napatrzyłam się na moją chorą teściową, której po operacji pomieszało się w głowie, i mając taki „obrazek” przed sobą trudno mi jest przedłużyć moje adopcje na stałe. Moje zobowiązania traktuję bardzo poważnie, no bo i jak inaczej :), i po prostu nie wyobrażam sobie siebie, kiedy i ja mogę być kiedyś w takim stanie, i pamiętać codziennie o modlitwie za kapłana, za którego podjęłam się takiego zobowiązania. Może to i głupie 🙂 ale tak sobie myślę, że kiedy będąc taką chorą staruszką, w przebłyskach świadomości dojdzie do mnie, że przez jakiś tam czas nie pamiętałam o moim zobowiązaniu, zaniedbałam, nie dotrzymałam złożonej obietnicy, 🙂 to wydaje mi się, że nie będę mogła spokojnie umrzeć. Powiedz mi, jak Ty do tego podchodzisz, chciałabym i ja mieć taką odwagę, i bardzo chciałabym przedłużyć te moje adopcje do końca życia, ale żyję w takich a nie innych warunkach, i poniekąd moje obawy uważam za uzasadnione. Proszę Cię zatem o poradę, jeśli możesz, jak pozbyć się tych obaw ? będę wdzięczna za odpowiedź
    pozdrawiam serdecznie

  15. Droga M
    Dlaczego Margaretka , dlaczego 7 osób? Bo taka jest idea tej modlitwy. Historię tej modlitwy znajdziesz na stronie Apostolatu Margaretka, zajrzyj tam. Gdy mi zaproponowano uczestniczenie w pierwszej Margaretce, a było to w 2002 r., miałam wiele wątpliwości, może podobnych do Twoich. A potem stopniowo w parafii założyłam kolejne, a także dla innych kapłanów. Oczywiście nie we wszystkich uczestniczę, ale wielu kapłanów w ten sposób jest obmodlonych, a jeden z tych „moich” nawet o tym nie wie! 😀 Dwóch z mojej dziesiątki już nie żyje, ale nadal się za nich modlę. Jeśli już nie potrzebują modlitwy, to Pan Bóg wykorzysta ją w inny sposób. Jeden z nich sam kiedyś przysłał do gazetki „Echo Maryi Królowej Pokoju” prośbę o taką modlitwę, a był to polski biskup pracujący w Brazylii. Powstały wtedy cztery takie Margaretki w różnych częściach Polski. Biskup był bardzo szczęśliwy, korespondował z nami dopóki choroba go nie zmogła. Margaretka to nie duchowa adopcja, nigdy tak nie myślałam.To pomoc modlitewna. Każdy może zachorować i odejść, modlący się i ten za którego się modlimy, tak, jak w życiu. Pomagasz drugiemu, dopóki możesz, a gdy już nie dajesz rady, Pan Bóg przyśle do pomocy kogoś innego, również Tobie :-). A tak na prawdę to nie Ty sobie wybrałaś kapłanów do modlitwy, Ty zostałaś wybrana i odpowiedziałaś. Ten, który Cię wybrał, wie na ile Cię stać i jak długo. Nie jesteśmy niezastąpieni, na szczęście 😉 Nie stwarzaj sobie niepotrzebnych problemów. ON wie. A my?… Jezu, ufam Tobie!
    Chciałabym Cię zapytać, jak masz na imię. Jakoś trudno rozmawiać z M. :-D. Pozdrawiam Cię serdecznie i wszystkich czytających, Ewa

  16. Droga Ewo,
    dziękuję za odpowiedź, ale w dalszym ciągu nie odpowiedziałaś na moje pytanie, dlaczego nie obejmiesz Księdza sama w ramach innej akcji, nie musi to być Margaretka, sugerowałam, że lepiej przecież nawet samej modlić się choćby tylko rok, aniżeli wcale. Owszem, rozumiem, to dużo trudniejsze zobowiązanie, ale warto.
    Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie.

    1. 🙂 Jestem przekonana, że niebawem znajdzie się Anioł, który przygarnie pod swoje modlitewne skrzydła Ks.Tomasza

  17. Droga M
    Przecież każdy może się modlić, jak mu serce dyktuje. Ty tak, ja inaczej. Każda szczera modlitwa jest piękna i ma wartość, a które zobowiązanie trudniejsze?… po co się zastanawiać? A może Ty spróbujesz włączyć się w Margaretkę (środa, czwartek)? . Jeśli tak, podaj swoje imię, ale oczywiście nie nalegam. Jeszcze tylko jedno, jeśli chcesz wiedzieć, dlaczego zaproponowałam Margaretkę za Ks. Tomasza, którego znam wyłącznie z tego blogu, to przeczytaj wpis i dyskusję z dn. 31 marca, bo właśnie wtedy przyszła taka myśl. Zgłosiło się kilka osób, wciąż brakuje dwóch, ale to nic, będą na pewno 😀 Myślę,nie kontynuujmy tej dyskusji, bo to nie jest temat, który poruszył Ks. Tomasz w tym wpisie i możemy zniechęcić innych. Ja od czasu do czasu będę się przypominać… aż do skutku 😀 Pozdrawiam Cię serdecznie i wszystkich cierpliwie czytających 😉 , Ewa

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *