Logika praktyczna

2 uwagi do wpisu “Logika praktyczna”

  1. Przed powstaniem Słońca nie istniało pojęcie dnia i nocy na Ziemi, dopiero pierwszy obrót Ziemi wokół siebie w świetle nowopowstałego Słońca wyznaczył to zjawisko. To chyba jasne, że pojęcie biblijnego dnia, przed zapoczątkowaniem reakcji termojądrowych w obecnym Słońcu, oznacza coś innego, tym bardziej, że czas powstawania Słońca szacowany jest na wiele milionów lat. Podobnie opis stworzenia atmosfery na Ziemi, jako wody nad ziemią i na ziemi należy traktować obrazowo. Myślę również, że legendarne żebro Adama to opis chromosomu Y, który jest u mężczyzny, a po wyjęciu go z komórki i zapełnieniu ciałem -ciałkiem Barra, można stworzyć z komórki męskiej komórkę kobiety. Ludzie w epoce brązu nie znali genetyki, najbliższe skojarzenie parzystych oraz licznych struktur w ciele mężczyzny wywoływały żebra, które można było zobaczyć w rozkładających się zwłokach. Niezmiennie zastanawia mnie dlaczego w dyskusji na temat istnienia Boga pomija się dyskusję na temat istnienia Dobra i zła. Nikt nie jest w stanie zaprzeczyć, że istnieją, nikt z kręgów powątpiewających w sens religii nie stara się tego tematu jakoś uporządkować.

  2. Ja mam już dosyć dyskusji na tematy religijne, ze względu na specyficzne i endemiczne w polskim internecie stosowanie argumentacji z gatunku „ad personam” w wydaniu hard. Z kolei na amerykańskich stronach, gdzie czasem zaglądam, co prawda nie ma takiego chamstwa, ale z Amerykanami trudno dyskutować, bo oni inaczej myślą. Teraz czytam książkę Sigmunda 'Byłem w Niebie”, to jest z gatunku „life after death” i chciałam poczytać co Amerykanie o tym… Na jakimś forum chrześcijańskim, to czyli nie na katolickim, ( autor książki to metodysta), znalazłam dyskusję, która mnie zadziwiła. Chodzi o to, czy autor mógł spotkać Jezusa czy był to „lying spirit”, czyli de facto zły duch. Otóż oni twierdzili że to musiał być „lying-spirit” bo powiedział autorowi że dożyje na ziemi odnowy Kościoła. On zmarł w 2010 ( to znaczy drugi raz, bo wcześniej zmartwychwstał, podobnie zresztą jak św. Teresa z Avila, ale to inna historia). Ci forumowicze „wiedzą” że nie ma zadnej odnowy więc musiał to być lying-spirit. Nie rozumieją, że człowiek, który zmarł i znalazł się w Niebie, nie mógł spotkać tam łżącego ducha, bo w tamtej przestrzeni nie ma ich już. Łżące duchy dusza spotyka w momencie smierci a on już umarł. Poza tym trzeba nie być szczególnie mądrym aby widzieć się jako osobę tak omnipotentną, zeby miała kompleksową wizję Kościoła, jak rozumiem wszystkich kościołów chrzescijańskich, ze szczególnym rozeznaniem na temat odnowy.
    Więc nie chce mi się już nikim gadać.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *